Gumy kulki


Jedzenie
To było coś! Do dziś pamięta się ich smak!

Kuleczki, które ponoć miały smak owocowy, jednak czuło się tylko dziwny słodkawy posmak i trochę chemii.

To uczucie, kiedy kasy za bardzo nie było, kieszonkowego albo brak, albo już się skończyło, a coś by się jednak słodkiego zjadło...

Szło się więc samemu bądź z osiedlowymi kolegami czy koleżankami do sklepu i za dosłownie 10 groszy (gdzie teraz kupimy coś za taką kwotę???) kupowało się u pani ze spożywczaka gumę kulkę. Oczywiście pani Jadzia czy Krysia wyciągały ten magiczny listek z gumami i tak oto ta jedna z nich wystrzeliwała nam do ręki. Czasem nawet można sobie było wybrać kolor gumy.

Zabawne, że nawet teraz przypominam sobie sam moment rozgryzania kolorowej kulki, która niestety była pusta w środku, przez co było jej mniej.

Sama guma była niestety do niczego po niedługim czasie żucia. Szybko wychodziły z niej wszystkie soki, robiła się twarda i niesmaczna. Ale to nie było ważne, przecież przez moment można było poczuć się samodzielnie robiąc zakupy w sklepie i odczuć przyjemność z tego zakupu.

Jeśli ktoś akurat miał więcej kasy, mógł pozwolić sobie na dwie, trzy lub nawet 4 gumy na raz. Nie wspominam już o szczęściarzach, którzy mogli kupić cały listek! Taki gość spokojnie mógł zrobić ogromnego „balona” z takiej ilości gum!

To były czasy...

Komentarze

Komentujesz jako gość.