I Ty zostaniesz Pitagorasem


Wyposażenie domu
Pomimo, że podręcznik miał z nas zrobić Pitagorasa, to zdecydowana większość uczniów nie wspomina zbyt dobrze tego wydania. Jednak jak z większością rzeczy, które w dzieciństwie źle nam się kojarzyła, to po latach mimo wszystko wspominamy ją z sentymentem.

Różne kolory okładek, a na niej dwójka hipsterów - tak wyglądał horror uczniów uczących się matematyki w podstawówce w latach 90'.

Trzeba jasno to przyznać - podręcznika do matematyki praktycznie nikt nie lubił i to pomimo pseudozabawanych historyjek, które przeplatały zadania. To była taka szorstka przyjaźń ucznia z podręcznikiem, u niektórych miłość z rozsądku. Jedno trzeba przyznań autorowi książki, że to był jedyny w miarę przystępny podręcznik, z poprawnie sformułowanymi zadaniami no i stopniowaniem trudności.

Zmorą uczniów było zdanie wypowiedziane przez nauczyciela, który na koniec lekcji, jako pracę domową zadawał zadania np. od 1.10 do 1.17. Każdy wiedział, że w godzinę to się tego nie odrobi.

Z podręcznikiem krąży wiele legend, a jedną z nich jest to, że podobno ktoś wykonał na ochotnika zadanie, które było z tzw. "gwiazdką" i znajdowało się na końcu strony.

Po latach można zadać jedynie pytanie "czy ktoś rzeczywiście stał się Pitagorasem dzięki temu podręcznikowi?".

Komentarze

Komentujesz jako gość.
  • Niezarejestrowany (***.***.1.103) 2017-07-29 23:09:48
    A ja uwielbiałem te podręczniki! Kl. 6, 7, 8 przerobiłem od deski do deski. Dzięki temu na klasówkach robiłem swoją grupę - trudniejszą, kolegów - łatwiejszą i wychodziłem pierwszy. W końcu nauczycielka zaczęła coś podejrzewać i zaczęła mnie wypraszać z sali. Robienie zadań jest jak rozwiązywanie krzyżówek, tylko fajniejsze, bo dużo szybsze. Pitagorasem może nie jestem, ale zrobiłem 2 kierunki studiów (lotnictwo + informatyka), a teraz robię doktorat oraz EMBA.