Fiat 126p


Maluch
Motoryzacja
Jeżeli spytać statystycznego Polaka, z czym kojarzy mu się Polska, to pewnie wielu z nich, jeszcze kilkanaście lat temu wskazałaby na samochód Fiat 126p - niewielkich rozmiarów, ale wielki duchem.

W Polsce wyprodukowanych zostało łącznie 3 318 674 sztuk tego malutkiego, aczkolwiek bardzo pojemnego samochodu, głównie pod koniec lat 80' i na początku lat 90'. W tych czasach, całe rodziny potrafiły zmieścić się do Malucha i przejechać całą Polskę, aby dojechać na miejsce wypoczynku.

Cztery biegi, waga trochę ponad 500 kg i 24 konie mechaniczne - w tamtych czasach to było coś. Na polskich drogach można było zauważyć jedynie "dużego" Fiata, czyli 125, Polonezy, Trabanty, Syrenki i właśnie "małego" Fiata, który swoją wielkością mógł zmieścić się wszędzie. Naprawa Malucha była na tyle łatwa, że mało kto zaprowadzał samochód do mechanika, co sprawiało, że koszt utrzymania auta był niewielki. Dzięki prostocie jest to idealne auto do rozpoczęcia nauki mechaniki.

Pod koniec swojej popularności, Fiat 126p budził raczej śmiech, ponieważ wraz z rozwojem motoryzacji, Maluch stał się zawalidrogą, jednak dzięki niewielkim rozmiarom, można było łatwo go wyprzedzić. Jeżeli zaparowała tylna szyba, to spokojnie kierowca, nie ruszając się z miejsca, mógł wytrzeć szybę. Wielu śmiało się, że silnik został zamontowany z tyłu, aby ogrzać ręce osób, które pchały go, gdy się zepsuł.

Po raz pierwszy Fiat 126p zjechał z taśmy produkcyjnej w 1973 roku, w fabryce w Bielsku Białej, natomiast ostatnia partia "Maluchów" w 2000 roku.

Tak jak jeszcze na początku XXI wieku ludzie śmiali się z "fiacika", tak obecnie Maluch spotkany na drodze wywołuje raczej sentyment i miłe wspomnienia, a miłośnicy "fiacika" tunningują auta, organizują zloty, wystawy i rajdy.

Komentarze

Komentujesz jako gość.
  • Paulinka 2016-12-14 08:39:13
    Pamiętam jak jeździło się do cioci 50 km w cztery osoby dorosłe - rodzice i dziadkowie, i dwójkę dzieci czyli ja z siostrą, tato zawsze nas instruował że w razie policji mamy chować się nisko :) a podróż w góry łączyła się z załadowanym torbami bagażnikiem na dachu.