Seksmisja


Juliusz Machulski
Filmy i seriale
1 osoba pamięta to
"Ciemność! Widzę ciemność!" - te słowa wypowiedziane przez Jerzego Stuhra, odtwórcę filmowego Maksa Paradysa (którego pierwotnie miał zagrać Jan Englert), zapisały się już na zawsze w historii polskiej kinematografii.

Jedna z najlepszych polskich komedii, a przez niektórych uważana za najlepszą, opowiada o losach dwójki bohaterów - Maksa i Alberta, którzy w 1991 roku poddają się epokowemu eksperymentowi. Zostają zahibernowani, w trakcie eksperymentu wybucha wojna nuklearna, na skutek której wyginął cały męski gatunek. Nasi bohaterowie budzą się w 2044 roku w świecie zamieszkałym tylko przez kobiety.

Seksmisja, jak na lata w których powstała, była bardzo odważnym filmem. Nazwana nawet najbardziej erotyczną komedią XX wieku, wywoływała początkowo skrajne emocje. Dla niektórych film był szowinistyczny, faszystowski i antyfeministyczny. Jednak trzeba przyznać, że młodzi chłopcy, dzięki dziełu Juliusza Machulskiego, mogli zobaczyć po raz pierwszy w życiu roznegliżowane kobiety.

Mocną stroną filmu jest genialny scenariusz. Wątki poruszane w nim są ponadczasowe i dotykają współczesnych problemów. Dodatkowym plusem Seksmisji jest scenografia i zdjęcia, które kręcone były Kopalni soli w Wieliczce, Łebie oraz okolicach Łodzi.

Z racji tego, że film kręcony był w czasach PRL-u, dialogi przepełnione są dwuznacznością, prześmiewaniem się ze stereotypów, czy nawiązań do czasów komunizmu. Tekst wypowiedziany przez Maksa "Uwaga, grupa! Kierunek - wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja", był żartem z zacofania cywilizacyjnego ZSRR.

Wiadomo, że reżyser filmu, w szufladzie ma gotowy scenariusz drugiej części Seksmisji, której akcja miała rozgrywać się 20 lat po wydarzeniach z pierwszej części. Do jej realizacji jednak nie doszło, ponieważ Machulski nie był zadowolony z historii.

Komentarze

Komentujesz jako gość.