FSC Żuk


Motoryzacja
1 osoba pamięta to
PRL-owski klasyk, który obok Nysy na stałe wpisał się w krajobraz dostawczych samochodów polskich dróg.

Samochód dostawczy, podobnie jak Nysa, oparty na podzespołach Warszawy M20, jednak jak na tamte czasy o znacznie nowocześniejszym wyglądzie. Produkowany w latach 1959 – 1998 w prawie niezmienionej formie, co świadczy o porządnej konstrukcji polskiego Żuka. Pierwsze modele Żuka miały 50 KM i osiągały prędkość do 90 km/h, późniejsze modele to już 70 KM i osiągalna prędkość 100 km/h. Popularny dostawczak nierzadko jeździł zdecydowanie przeciążony, przez co prowadziło się go mało stabilnie, a w kabinie nieźle „telepało”, nikomu to jednak wówczas nie przeszkadzało, jeśli można było zaoszczędzić czas i paliwo. Zwłaszcza jeśli kierowało się „państwowym” pojazdem, a „oszczędności” trafiały do kieszeni kierowcy.
Żuk produkowany był również w wersji pożarniczej i cieszył się dużą popularnością w jednostkach straży pożarnej.

Stopniowo zaczął być wypierany przez używane zachodnie dostawczaki, które zaczęły napływać na polski rynek, oraz zdecydowanie nowocześniejszego następcę - FS Lublina, którego produkcja rozpoczęła się w 1993 roku. W związku z tym w 1998 roku zakończono produkcję.
Do dziś możemy sporadycznie spotkać Żuka na polskich drogach, choć czasy jego świetności już dawno minęły. Zadbane egzemplarze osiągają obecnie ceny nawet do 3 tys. złotych.

Komentarze

Komentujesz jako gość.